Harry, na samą myśl świecą mi się oczka, wczoraj było cudownie. Usłyszałam jak mama mnie woła. Zeszłam do kuchni na duł.
- Musimy porozmawiać córeczko...
- O co chodzi mamo?
- Bo widzicie...
- No mów.- Powiedziałam siostrzyczka, siedząca obok mnie przy stole.
-Chodzi o to... że poznałam pewnego mężczyznę przez internet i spotykamy się już 2 miesiące.
- Co?!- wykrzyknęłyśmy to równocześnie z siostrą.
- Tak. Chciałabym wam go przedstawić.
- Mamo... A tata? - wyszeptała Vanessa.
- Zrozum tata nie żyje... Wiesz jest jeszcze coś... Jake...
- Ten twój mężczyzna?
- Tak... On chce abyśmy się z nim przeprowadziły do Australii, Sydney.
- Co?! Po co nam o tym w ogóle mówisz! My go nawet nie znamy, z resztą ty sama znasz go ledwie dwa miesiące! I co? Mamy z tym człowiekiem tak nagle zamieszkać?!- nie mogłam jej słuchać.
- Chodzi o to, że każdy ma prawo do szczęścia!
- Ale nie kosztem innych mamo! - krzyczała Vanessa.
- Vanessa dobrze mówi, mamo.
- To chyba był zły pomysł... powinnam wam go pierwsze przedstawić.
- No właśnie! Nigdzie się nie wybieramy my tu mamy swoje życie a nie tam z obcym mężczyzną. Z kąt wiesz że to nie zboczeniec? Morderca?!
- Bo go znam, Mary zrozum.
- Ta rozmowa nie ma sensu. Chodź sister.- szybko zniknęłyśmy z oczu mamy, co to miało być? Co ją opętało? Może jej przejdzie? Penie ma okres i działa pochopnie... KURDE CO TO MIAŁO BYĆ?!
- Mary? Czy my tam pojedziemy?
- Nie no co ty...
- Dziewczynki!
- Czego?- otworzyła drzwi, nie wiadomo z jakiego powodu się z nas śmiała.
- Co?
- Prima aprilis!
- Mamo!!!
- Hahahha!
- Jest maj.
- A to nie dzisiaj?
- Nie- ta nasza mama
_______________________________________
Wiem, że krótkie xd Jeśli się podobało napisz komentarz :D
Super!
OdpowiedzUsuń