poniedziałek, 9 lutego 2015

Rozdział 8.

Muzyczka dla nastroju.

    Szłam właśnie do szkoły, usłyszałam jak ktoś biegnie. Odwróciłam się, to Harry. Stanęłam.
- Cześć, słodziaku.
- Hej. - nachylił się nade mną. Czy on...
- Czy ty właśnie ugryzłeś mnie w ucho?!
- Niee, no co ty.- Tak ugryzł mnie. Pocałowałam go w usta i złapałam za rękę.- Chodź słodziaku.
- Idę księżniczko.- zaczął nucić jakąś piosenkę.
- Co w takim dobrym humorze jesteś?
- Cieszę się, że cię po prostu mam.
- Ahaa. Musisz mi coś kiedyś za śpiewać.
- Chyba śnisz, księżniczko.- podniósł mnie, chwycił jak małe dziecko i zaczął namiętnie całować. Wydał z siebie pomruk zadowolenia. Seksiak. Ruszyliśmy do szkoły. 
   Dzisiaj miałam pięć lekcji. Kończyłam o tej samej godzinie co Harry. Ostatni był W-F. Zeszłam do szatni z dziewczynami, cały czas miałam dobry humor. 
- Coś ty taka zakochana co?- Spytała się Sammi.
- No zakochana. - okręciłam się do o koła.
- Nie przesadzaj.
- Zazdrościsz.
    Dzień minął mi bez zarzutu. Wróciłam do domu zjadłam obiad a potem wyszłam z Harrym do galerii. Kiedy byliśmy głodni poszliśmy do Mc' donalda. Poszliśmy jeszcze zobaczyć co leci w kinie. 
Trafiliśmy idealnie. Komedia romantyczna. 
- Było cudownie dzisiaj.- złapałam go za rękę. 
- Tylko ten film, nie mógł być film akcji?
- Nie. Komedie romantyczne są lepsze. - przekomarzałam się z nim. Przechodziliśmy koło klubu nocnego kiedy nagle ktoś nas zaczepił.
- Ładną masz dziunie. 
- Odczep się nie chcemy kłopotów.
- No co nie chcesz się wymienić? Ja dam ci moją a ty mi dasz swoją.
- Nie. - powiedział stanowczo.
- Nie? W takim razie sam sobie ja wezmę. - pchnął Harrego na ziemię i zbliżał się do mnie. Myślałam, ze mi serce wyskoczy. Harry wstał z ziemi i skoczył na tego obleśnego typa. Zaczęli walczyć. Harry boksował go jak worek treningowy.
- Harry dość, bo go zabijesz. Proszę.
- Nikt nie tknie mojej dziewczyny. - Wymierzył ostatni cios i wstał. - Nikt.
    Harry odprowadził mnie do domu. Zatrzymałam go u siebie i przemyłam mu rozciętą wargę.
- Wiesz co jest dobre na ból?- wyszeptał.
- Nie mam klucza, żeby zamknąć pokój.
- Możemy to zrobić pod łóżkiem, żeby nikt nie widział.
- Ty, ty. Zaczął mnie całować
.- czuję twą krew słodziaku.
- Ja czuję namiętność. - oczywiście możecie się domyślać co potem zaszło pod łóżkiem. Było bosko.
    - Mary? Gdzie ty jesteś?- zapytała mama.
- Cii.- wyszeptałam do Harrego. - Tutaj!
- Co ty tam robisz?!
- Coś mi tam spadło. Co chcesz?
- A nic tak tylko sprawdzam. Dobranoc.- kiedy mama wyszła zaczęliśmy się śmiać głośno z Harrym.
- Córciu?
- Nic mi nie jest.- Ufff.
________________________________
 I jak się podoba? Wiem że krótkie ale tak w tym opowiadaniu piszę ;)

czwartek, 5 lutego 2015

Rozdział 7.

    Harry, na samą myśl świecą mi się oczka, wczoraj było cudownie. Usłyszałam jak mama mnie woła. Zeszłam do kuchni na duł.
- Musimy porozmawiać córeczko...
- O co chodzi mamo?
- Bo widzicie...
- No mów.- Powiedziałam siostrzyczka, siedząca obok mnie przy stole.
-Chodzi o to... że poznałam pewnego mężczyznę przez internet i spotykamy się już 2 miesiące.
- Co?!- wykrzyknęłyśmy to równocześnie z siostrą.
- Tak. Chciałabym wam go przedstawić.
- Mamo... A tata? - wyszeptała Vanessa.
- Zrozum tata nie żyje... Wiesz jest jeszcze coś... Jake...
- Ten twój mężczyzna?
- Tak... On chce abyśmy się z nim przeprowadziły do Australii, Sydney.
- Co?! Po co nam o tym w ogóle mówisz! My go nawet nie znamy, z resztą ty sama znasz go ledwie dwa miesiące! I co? Mamy z tym człowiekiem tak nagle zamieszkać?!- nie mogłam jej słuchać.
- Chodzi o to, że każdy ma prawo do szczęścia!
- Ale nie kosztem innych mamo! - krzyczała Vanessa.
- Vanessa dobrze mówi, mamo.
- To chyba był zły pomysł... powinnam wam go pierwsze przedstawić.
- No właśnie! Nigdzie się nie wybieramy my tu mamy swoje życie a nie tam z obcym mężczyzną.    Z kąt wiesz że to nie zboczeniec? Morderca?!
- Bo go znam, Mary zrozum.
- Ta rozmowa nie ma sensu. Chodź sister.- szybko zniknęłyśmy z oczu mamy, co to miało być? Co ją opętało? Może jej przejdzie? Penie ma okres i działa pochopnie... KURDE CO TO MIAŁO BYĆ?!
- Mary? Czy my tam pojedziemy?
- Nie no co ty...
- Dziewczynki!
- Czego?- otworzyła drzwi, nie wiadomo z jakiego powodu się z nas śmiała.
- Co?
- Prima aprilis!
- Mamo!!!
- Hahahha!
- Jest maj.
- A to nie dzisiaj?
- Nie- ta nasza mama
_______________________________________
Wiem, że krótkie xd Jeśli się podobało napisz komentarz :D

czwartek, 22 stycznia 2015

Rozdział 6.

    Minęło trochę czasu od kąt wyszłam ze szpitala po zdjęciu szwów. Czuję się już dobrze. Panią nienormalną posłano na leczenia psychiki. Do sądu trafiła po obijana. Dziwne... Mam nadzieję, że to nie jest sprawka Harrego. Dzisiaj oczywiście ten przystojniak zaprosił mnie na randkę. Włożyłam zestaw na specjalną okazję.
- Mary? Gdzie idziesz?- zapytała mnie Vanessa kiedy miałam już zamiar wychodzić.
- No na randkę.
- Z Harrym?
- Tak z Harrym. 
- Tylko nie zajdź w ciąże.
- Eeej siostra!- zaśmiałam się.
- Do zobaczenia!
- Pa!
Wyszłam z domu w dobrym humorze. Kiedy szłam do restauracji jakiś chłopak wpadł na mnie i mnie przewrócił.
- Aaał.- jęknęłam
- Przepraszam. Mam nadzieję że cię nie wybrudziłem bo wyglądasz przepięknie.
- Dziękuję. - otrzepałam się.
- Mogę się jakoś przydać?
- Nie sądzę.
- Na pewno?
- Tak, przepraszam muszę iść.
- Cześć. - to było dziwne spotkanie, przystojny był ale wolę Harrego zwłaszcza, że uratował mi życie. Po 10 minutach weszłam do eleganckiej restauracji. Wow! Dobrze, że się ładnie ubrałam. Wszystko było takie eleganckie wnętrze było doskonale przystrojone. Poszukałam wzrokiem Harrego.
- Cześć Mary. - wstał i pocałował mnie w policzek. Ekscytujące.
- Hej. Mam nadzieję, że się nie spóźniłam?
- Nie. Co zamawiamy?- popatrzyłam do menu, tyle pyszności. Na co się zdecydować?
- Ojojoj nie wiem. Może ty coś wybierz. Zaskocz mnie. - uśmiechnęłam się.
- Dobrze. - zjedliśmy pyszny obiad, rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Było cudownie.
- A może pójdziemy do mnie?- puścił mi oczko, wiedziałam o co mu chodzi. Wy z pewnością też.
Harry zapłacił za obiad i wyszliśmy. Popatrzyłam mu w oczy. Zaczęliśmy się namiętnie całować. Poczułam jego język. Cudownie całuje. Ruszyliśmy do jego domu samochodem.
W drzwiach Harry zaczął ściągać koszulę. Pobiegłam szukać sypialni. Harry zaczął mnie gonić. Miał duży dom. Tyle pokoi... jest! Dogonił mnie wziął na ręce i rzucił na łóżko. Całował mnie szukając zamka od sukienki. Rozsunął go i ściągnął ze mnie ubranie.  Zaczął się bawić moimi piersiami. Rozpięłam mu pasek od spodni. Tak jego żołnierz stał na baczność. Ściągnął bokserki i założył prezerwatywę. Wszedł we mnie. Jego członek był duży poczułam jednocześnie ból i rozkosz. Nie musiał długo czekać na orgazm. Zniżyłam się i zaczęłam go ssać. Połknęłam zawartość. Po 20  minutach seksu wróciłam do domu. 

sobota, 17 stycznia 2015

Rozdział 5.

                                                              *** Oczami Mary ***
    Obudziłam się w szpitalu. Obok zobaczyłam moją siostrę trzymającą mnie za rękę.
- Mamo! Obudziła się.
- Córciu!- podbiegła do mnie nie wyspana mama.- Jak się czujesz moje drogie dziecko?
- Mamo... Czy to jest szpital?
- Tak kochanie.- rozglądnęłam się po sali. Okno było zasłonięte białymi roletami. Byłam podłączona do jakiejś maszyny mierzącej moje tętno.
- Boli mnie brzuch i ręka.
- Dostałaś sierotki przeciw bólowe. Twój stan jest stabilny. Straciłaś dużo krwi. Masz kilkanaście szwów na brzuchu i ręce.
- Mamo. Ta dziewczyna to psychopatka. Ona chciała mnie zabić.
- Mary, siostrzyczko musisz odpoczywać.
- Idźcie do domu, prześpijcie się. Proszę.
- Dobrze kochanie.
- Mamo, mam pytanie. Czy Harry jest w szpitalu?
- Tak. był tu z nami przez całą noc.
- Mogła byś go tu poprosić?
-Oczywiście.- mama i siostrzyczka pożegnały się ze mną. Zaraz potem wszedł do nie Harry z kwiatami.
- Cześć, Harry- byłam szczęśliwa, że tu jest.
- Hej, jak się czujesz?
- Tak sobie. Cieszę się że tu jesteś.
- Strasznie seksi wyglądasz w tej koszuli. - uśmiechnął się do mnie i wstawił kwiaty do wazonu.
- Hahaha dziękuję. Cieszę się, że tu jesteś.
- Ja też. Strasznie się o ciebie bałem. - wszedł lekarz.
- Pański chłopak to prawdziwy bohater. Gdyby nie on nie wiadomo czy... Jak się pani czuję?
- Dobrze. Ale strasznie mnie boli brzuch.
- Rozumiem. Jeśli wszystko będzie dobrze za 4 dni wyjdzie pani ze szpitala a 16 zdejmiemy szwy.
- Też rozumiem- wymusiłam uśmiech na twarzy. Lekarz wyszedł. Poprosił jeszcze aby Harry mnie nie męczył i sam poszedł do domu.
- Dziękuję ci Harry. Kocham cię.
- Ja też cię kocham.
- Idź już do domu.
- Dobrze.- pocałował mnie w policzek. Był taki delikatny. Poszedł. A ja starałam się zasnąć.
                                                          *** Oczami Harrego***
    Wsiadłem do samochodu. Skierowałem się na komisariat. Kocham ją. Nie mogę tak po prostu odpuścić tej dziewczynie. Zeznałem. Rozprawa dla nie letnich odbędzie się 17. Jeśli oni jej nie wsadzą do poprawczaka albo do psychiatryka to ja. To ja wymyślę coś innego. A na razie idę się przespać bo jestem wykończony.
- Czy to ona?.- szepnąłem, zaparkowałem i wysiadłem z samochodu.
- O cześć Harry. Jak tam? - spytała jakby nic się nie stało
- Jak tam?! I ty się jeszcze pytasz jak tam?- złapałem ją za szyje, korciło mnie. Ale to była dziewczyna.

piątek, 16 stycznia 2015

Rozdział 4

    Gwałtownie zrobiłam krok w tył. Ona miała nóż! Za swoimi plecami poczułam drzwi. Bałam się, nie wiedziałam co ta dziewczyna chce zrobić.
- To ty zabrałaś mi Harrego! Ty! Ty stoisz na mojej drodze do szczęścia! Najpierw ciastko, potem bal a na końcu niespodziewana ŚMIERĆ!- Krzyczała ze złością.- Ja wszystko widzę! Zobaczę też ból w twoich oczach i szczęśliwego Harrego który będzie ze mną!- próbowałam otworzyć drzwi ale się zacięły. Nagle znalazłam się na podłodze, czułam zimno szkolnych kafelek oraz ręce które mnie przytrzymywały.
- Harry!! Pomocy!.
-Nikt ci już nie pomoże!- zamachnęła się nożem, w ostatniej chwili złapałam ją za nadgarstek i po chwili walczyłam o swoje życie. Poczułam nie spodziewany ból na policzku. Zobaczyłam spływającą krew po mojej szyi.
-Uspokój się proszę!
- No pewnie jędzo, ale po twojej śmierci!
- Harry! Harry! Pomocy!!!- poczułam okropny ból z lewej ręki. Nie miałam już siły czułam jak słabnę, tracę krew. Zaraz potem już wiedziałam że mój brzuch został przebity, zobaczyłam ciemność.
                                                        
                                                             *   * Oczami Harrego  *   *
Już dość długo nie było Mery. Co te dziewczyny robią ta długo w tej łazience? Usłyszałem jak ktoś woła mnie cicho. Głos dobiegał z ubikacji. Nacisnąłem na klamkę ale drzwi były zamknięte. Znowu usłyszałem znajomy głos tym razem głośniejszy. To była Mary! Oparłem się mocno o drzwi i pchnąłem. Nie podziałało. Usłyszałem krzyki, to już nie była ona. Dość tego musiałem się dowiedzieć o co chodzi. Kopnąłem z całej siły drzwi. Puściło! Zobaczyłem dziewczynę, która leżała a raczej stała nad Mary. Moja ukochana była w kałuży krwi, leżała tam nie przytomna. Rzuciłem się na dziewczynę z nożem. 
- Pomocy! Pomocy!- zaraz przybiegł pan z chemii
- O boże ! Czy to? - Podbiegł do Mary. Z badał jej tętno. Szybko wezwijcie karetkę krzyknął do kilka osób, które się przyglądały zaistniałej sytuacji.
- Cześć Harry!- powiedział dziewczyna którą przetrzymywałem.
- Wezwijcie jeszcze policje! Zayn! Chodź tu! - mój najlepszy przyjaciel przybiegł i bez słów przechwycił ode mnie tą psychopatkę. Wtuliła się we mnie i zaczęła całować. Odepchnąłem ją.
- Ty debilko jeśli to ty coś zrobiłaś Mary to tego pożałujesz!- podbiegłem do Mary. O boże przecież to nie może być prawda. Chciałem ją wziąść na ręce ale nie mogłem bo dalej krwawiła. Przyszli lekarze. Opatrzyli ją i wzięli na nosze. Jej stan był krytyczny. Zaraz za karetką pojechałem do szpitala. Wezwałem jej mamę i siostrę. Po 15 minutach już były na miejscu.
- Co się stało? Gdzie Mary?- krzyczała jej siostra.
- Mary...- byłem załamany- Gdzieś tam, jakaś dziewczyna zaatakowała ją nożem. Spokojnie wszystko będzie dobrze.- Miałem taką nadzieję jeden z najlepszych wieczorów przemienił się w najgorszy. Całą noc spędziłem w szpitalu wraz z Vanessą i matką Mary. Mówiły mi żebym poszedł do domu ale chciałem być przy niej. Straciła wiele krwi. Kocham ją, wiem o tym. Znam ją dopiero kilka dni ale to wiem. Ta dziewczyna pożałuje. Ta psychopatka. Psychiczny człowiek. Jak można chcieć śmierci drugiego człowieka?

niedziela, 11 stycznia 2015

Rozdział 3

    -Drrrr!!!- Na ślepo macałam budzik, aż w końcu trafiłam na przycisk wyłączający alarm. Poszłam odsłonić rolety, pogoda idealna chodź trochę chłodnawo. Poszłam wziąć chłodny prysznic i ubrałam jeansy do kostek oraz luźną koszulkę z angielskim napisem, włosy związałam w warkocz. Zjadłam tosty na śniadanie i umyłam zęby. W końcu zarzuciłam mój plecak na plecy.
Poszłam do szkoły na nogach. W środku było strasznie tłoczno. Zobaczyłam Harrego który mi pomachał, odmachałam mu i weszłam do klasy w której mam chemię. Po chemii poszłam na WF okazało się, że zamiast zajęć fizycznych będziemy przystrajali salę gimnastyczną na bal. Okazało się, że będziemy to robili razem z klasą Harrego. Podszedł do mnie.
- Wyspałaś się? 
- Tak? A ty?- i przykleiłam mały transparent.
- Też, dasz mi swój numer telefonu?
- Jasne 569 008 876 
- Puszcze sygnała 
- Oki doki. - potem pani Morliz kazała nam robić dwie różne rzeczy daleko od siebie. Więc już nie było okazji do rozmowy.
   Jeszcze niecałe dwie godziny do przyjścia Harrego.
- Vanessa!!! Chodź tutaj!
- Co chcesz?
- Pomożesz mi?
- Jasne. - i razem z moją siostrą uporałyśmy się z fryzurą i makijażem. Vanessa zrobiła mi piękną kokardkę na włosach i makijaż. Ubrałam nową sukienkę i czarne szpilki.
    Punktualnie o 16.30 Harry przyjechał pod mój dom. Ubrany w garnitur z muchą. Wyglądał tak pociągająco.
- Łał wyglądasz przepięknie.- powiedział szeptem.
- Ty też.- I na twarzy pojawił mi się banan ;D 
- Zapraszam do karocy- Otworzył mi drzwi swojego auta, ruszyliśmy do szkoły. Kiedy weszliśmy na salę, czułam na sobie wzrok innych ludzi. Pięć minut później została puszczona muzyka i Harry poprosił mnie do tańca. Ooo kocham, kocham. Tańczyliśmy powoli w rytm muzyki. Patrzyłam mu w piękne zielone oczy, on patrzył w moje. Nasze twarze zbliżyły się do siebie. Tak to jest ten moment!!!
- Uwaga. uwaga drodzy uczniowie.- a niech to los, idealny moment.- Chciała bym ogłosić króla i królową tego balu. Królem zostaje... Zayn Malik a jego królową Julie Hutiner. Brawa! - no wkońcu możemy wrócić do tańca. - Bawcie się dalej! Moi kochani!- Harry wziął moje ręce i położył na swoich ramionach, zaś swoje na mojej tali.Czułam jego ciepło. Nasze usta znowu zaczęły się do siebie zbliżać. Zetknęły się. Pocałunek był długi i słodki. Harry miał miętowy oddech. Wtuliłam się w niego, przy nim byłam bezpieczna. Nic mi nie groziło ale i tak czułam się bezpieczna. Kiedy skończyła się piosenka poszłam do toalety.
- Ty szmato- powiedziało do mnie rozpłakana dziewczyna.

Rozdział 2.

    - Cześć, chciałbym cię przeprosić. No wiesz... za to, że wszedłem ci do przymierzalni. - podrapał się w głowę i posłał mi uśmiech. Słodki uśmiech.
- Tak w ogóle jestem Harry, Harry Styles.- podał mi rękę. Podałam mu swoją.
- A ja jestem Mary Misllow.- uśmiechnęłam się, ale dalej byłam podekscytowana.
- Masz ładną talie.
- Hahaha dziękuję.
- Nie zechciałabyś iść ze mną na ciastko?
- No nie wiem... Jestem tu z sio..- poczułam dźwięk SMS'a. To Vanessa: Nie krępuj się siostrzyczko idź, idź powodzenia ;) .Od razu zaczęłam się rozglądać, ale widocznie Vanassa musiała się skryć za jakimś murkiem.- Moja siostra musi być ninją, to gdzie idziemy? - Uśmiechnęłam się.
    W kawiarni rozmawialiśmy chyba z pół godziny. Kocham tego Harrego. Naprawdę! Kiedy już wstawałam aby mu podziękować i się pożegnać usłyszałam.
- Czekaj! Chciałbym się jeszcze spytać czy wybierasz się jutro na bal?
- Nie wiem... Poszła bym gdybym miała z kimś iść.
- Możesz iść ze mną. Jeśli chcesz oczywiście.
- Tak jasne!  Z wielką chęcią.- Podałam mu adres a na pożegnanie  nie wiedząc czemu pocałowałam go w policzek. Ale SUPER! I uradowana Harrym poszłam do domu.
    - I jak? I jak? Mary opowiadaj!! - Vanassa wskoczyła do mnie do pokoju jak huragan.
- Wspaniale! Chyba idę z nim na potańcówkę! - wstałam i przemierzyłam z siostrą pokój tańcząc.
- To już jutro nie mogę uwierzyć!- i walnęłam się na łóżko. Parę minut później zeszłam na wczesną kolację i w trójkę z siostrą i z mamą zjadłyśmy zapiekanki.
- Mamo słyszałaś, że Mery była dzisiaj na randce z nieznajomym i idzie z nim jutro na bal?!
- Nie z nieznajomym, to chłopak z mojej szkoły, na pewno by ci się spodobał.
- Nie musisz mi się spowiadać słonko- puściła mi oczko a ja się odwzajemniłam. Po kolacji poszłam czytać książkę a o 21.00 weszłam na facebooka i zaakceptowałam zaproszenie od Harrego!
- No to jutro będę po Ciebie o 16.30. Bądź gotowa.
- Dobrze <3- Wyszłam z facebooka i poszłam spać.