czwartek, 22 stycznia 2015

Rozdział 6.

    Minęło trochę czasu od kąt wyszłam ze szpitala po zdjęciu szwów. Czuję się już dobrze. Panią nienormalną posłano na leczenia psychiki. Do sądu trafiła po obijana. Dziwne... Mam nadzieję, że to nie jest sprawka Harrego. Dzisiaj oczywiście ten przystojniak zaprosił mnie na randkę. Włożyłam zestaw na specjalną okazję.
- Mary? Gdzie idziesz?- zapytała mnie Vanessa kiedy miałam już zamiar wychodzić.
- No na randkę.
- Z Harrym?
- Tak z Harrym. 
- Tylko nie zajdź w ciąże.
- Eeej siostra!- zaśmiałam się.
- Do zobaczenia!
- Pa!
Wyszłam z domu w dobrym humorze. Kiedy szłam do restauracji jakiś chłopak wpadł na mnie i mnie przewrócił.
- Aaał.- jęknęłam
- Przepraszam. Mam nadzieję że cię nie wybrudziłem bo wyglądasz przepięknie.
- Dziękuję. - otrzepałam się.
- Mogę się jakoś przydać?
- Nie sądzę.
- Na pewno?
- Tak, przepraszam muszę iść.
- Cześć. - to było dziwne spotkanie, przystojny był ale wolę Harrego zwłaszcza, że uratował mi życie. Po 10 minutach weszłam do eleganckiej restauracji. Wow! Dobrze, że się ładnie ubrałam. Wszystko było takie eleganckie wnętrze było doskonale przystrojone. Poszukałam wzrokiem Harrego.
- Cześć Mary. - wstał i pocałował mnie w policzek. Ekscytujące.
- Hej. Mam nadzieję, że się nie spóźniłam?
- Nie. Co zamawiamy?- popatrzyłam do menu, tyle pyszności. Na co się zdecydować?
- Ojojoj nie wiem. Może ty coś wybierz. Zaskocz mnie. - uśmiechnęłam się.
- Dobrze. - zjedliśmy pyszny obiad, rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Było cudownie.
- A może pójdziemy do mnie?- puścił mi oczko, wiedziałam o co mu chodzi. Wy z pewnością też.
Harry zapłacił za obiad i wyszliśmy. Popatrzyłam mu w oczy. Zaczęliśmy się namiętnie całować. Poczułam jego język. Cudownie całuje. Ruszyliśmy do jego domu samochodem.
W drzwiach Harry zaczął ściągać koszulę. Pobiegłam szukać sypialni. Harry zaczął mnie gonić. Miał duży dom. Tyle pokoi... jest! Dogonił mnie wziął na ręce i rzucił na łóżko. Całował mnie szukając zamka od sukienki. Rozsunął go i ściągnął ze mnie ubranie.  Zaczął się bawić moimi piersiami. Rozpięłam mu pasek od spodni. Tak jego żołnierz stał na baczność. Ściągnął bokserki i założył prezerwatywę. Wszedł we mnie. Jego członek był duży poczułam jednocześnie ból i rozkosz. Nie musiał długo czekać na orgazm. Zniżyłam się i zaczęłam go ssać. Połknęłam zawartość. Po 20  minutach seksu wróciłam do domu. 

sobota, 17 stycznia 2015

Rozdział 5.

                                                              *** Oczami Mary ***
    Obudziłam się w szpitalu. Obok zobaczyłam moją siostrę trzymającą mnie za rękę.
- Mamo! Obudziła się.
- Córciu!- podbiegła do mnie nie wyspana mama.- Jak się czujesz moje drogie dziecko?
- Mamo... Czy to jest szpital?
- Tak kochanie.- rozglądnęłam się po sali. Okno było zasłonięte białymi roletami. Byłam podłączona do jakiejś maszyny mierzącej moje tętno.
- Boli mnie brzuch i ręka.
- Dostałaś sierotki przeciw bólowe. Twój stan jest stabilny. Straciłaś dużo krwi. Masz kilkanaście szwów na brzuchu i ręce.
- Mamo. Ta dziewczyna to psychopatka. Ona chciała mnie zabić.
- Mary, siostrzyczko musisz odpoczywać.
- Idźcie do domu, prześpijcie się. Proszę.
- Dobrze kochanie.
- Mamo, mam pytanie. Czy Harry jest w szpitalu?
- Tak. był tu z nami przez całą noc.
- Mogła byś go tu poprosić?
-Oczywiście.- mama i siostrzyczka pożegnały się ze mną. Zaraz potem wszedł do nie Harry z kwiatami.
- Cześć, Harry- byłam szczęśliwa, że tu jest.
- Hej, jak się czujesz?
- Tak sobie. Cieszę się że tu jesteś.
- Strasznie seksi wyglądasz w tej koszuli. - uśmiechnął się do mnie i wstawił kwiaty do wazonu.
- Hahaha dziękuję. Cieszę się, że tu jesteś.
- Ja też. Strasznie się o ciebie bałem. - wszedł lekarz.
- Pański chłopak to prawdziwy bohater. Gdyby nie on nie wiadomo czy... Jak się pani czuję?
- Dobrze. Ale strasznie mnie boli brzuch.
- Rozumiem. Jeśli wszystko będzie dobrze za 4 dni wyjdzie pani ze szpitala a 16 zdejmiemy szwy.
- Też rozumiem- wymusiłam uśmiech na twarzy. Lekarz wyszedł. Poprosił jeszcze aby Harry mnie nie męczył i sam poszedł do domu.
- Dziękuję ci Harry. Kocham cię.
- Ja też cię kocham.
- Idź już do domu.
- Dobrze.- pocałował mnie w policzek. Był taki delikatny. Poszedł. A ja starałam się zasnąć.
                                                          *** Oczami Harrego***
    Wsiadłem do samochodu. Skierowałem się na komisariat. Kocham ją. Nie mogę tak po prostu odpuścić tej dziewczynie. Zeznałem. Rozprawa dla nie letnich odbędzie się 17. Jeśli oni jej nie wsadzą do poprawczaka albo do psychiatryka to ja. To ja wymyślę coś innego. A na razie idę się przespać bo jestem wykończony.
- Czy to ona?.- szepnąłem, zaparkowałem i wysiadłem z samochodu.
- O cześć Harry. Jak tam? - spytała jakby nic się nie stało
- Jak tam?! I ty się jeszcze pytasz jak tam?- złapałem ją za szyje, korciło mnie. Ale to była dziewczyna.

piątek, 16 stycznia 2015

Rozdział 4

    Gwałtownie zrobiłam krok w tył. Ona miała nóż! Za swoimi plecami poczułam drzwi. Bałam się, nie wiedziałam co ta dziewczyna chce zrobić.
- To ty zabrałaś mi Harrego! Ty! Ty stoisz na mojej drodze do szczęścia! Najpierw ciastko, potem bal a na końcu niespodziewana ŚMIERĆ!- Krzyczała ze złością.- Ja wszystko widzę! Zobaczę też ból w twoich oczach i szczęśliwego Harrego który będzie ze mną!- próbowałam otworzyć drzwi ale się zacięły. Nagle znalazłam się na podłodze, czułam zimno szkolnych kafelek oraz ręce które mnie przytrzymywały.
- Harry!! Pomocy!.
-Nikt ci już nie pomoże!- zamachnęła się nożem, w ostatniej chwili złapałam ją za nadgarstek i po chwili walczyłam o swoje życie. Poczułam nie spodziewany ból na policzku. Zobaczyłam spływającą krew po mojej szyi.
-Uspokój się proszę!
- No pewnie jędzo, ale po twojej śmierci!
- Harry! Harry! Pomocy!!!- poczułam okropny ból z lewej ręki. Nie miałam już siły czułam jak słabnę, tracę krew. Zaraz potem już wiedziałam że mój brzuch został przebity, zobaczyłam ciemność.
                                                        
                                                             *   * Oczami Harrego  *   *
Już dość długo nie było Mery. Co te dziewczyny robią ta długo w tej łazience? Usłyszałem jak ktoś woła mnie cicho. Głos dobiegał z ubikacji. Nacisnąłem na klamkę ale drzwi były zamknięte. Znowu usłyszałem znajomy głos tym razem głośniejszy. To była Mary! Oparłem się mocno o drzwi i pchnąłem. Nie podziałało. Usłyszałem krzyki, to już nie była ona. Dość tego musiałem się dowiedzieć o co chodzi. Kopnąłem z całej siły drzwi. Puściło! Zobaczyłem dziewczynę, która leżała a raczej stała nad Mary. Moja ukochana była w kałuży krwi, leżała tam nie przytomna. Rzuciłem się na dziewczynę z nożem. 
- Pomocy! Pomocy!- zaraz przybiegł pan z chemii
- O boże ! Czy to? - Podbiegł do Mary. Z badał jej tętno. Szybko wezwijcie karetkę krzyknął do kilka osób, które się przyglądały zaistniałej sytuacji.
- Cześć Harry!- powiedział dziewczyna którą przetrzymywałem.
- Wezwijcie jeszcze policje! Zayn! Chodź tu! - mój najlepszy przyjaciel przybiegł i bez słów przechwycił ode mnie tą psychopatkę. Wtuliła się we mnie i zaczęła całować. Odepchnąłem ją.
- Ty debilko jeśli to ty coś zrobiłaś Mary to tego pożałujesz!- podbiegłem do Mary. O boże przecież to nie może być prawda. Chciałem ją wziąść na ręce ale nie mogłem bo dalej krwawiła. Przyszli lekarze. Opatrzyli ją i wzięli na nosze. Jej stan był krytyczny. Zaraz za karetką pojechałem do szpitala. Wezwałem jej mamę i siostrę. Po 15 minutach już były na miejscu.
- Co się stało? Gdzie Mary?- krzyczała jej siostra.
- Mary...- byłem załamany- Gdzieś tam, jakaś dziewczyna zaatakowała ją nożem. Spokojnie wszystko będzie dobrze.- Miałem taką nadzieję jeden z najlepszych wieczorów przemienił się w najgorszy. Całą noc spędziłem w szpitalu wraz z Vanessą i matką Mary. Mówiły mi żebym poszedł do domu ale chciałem być przy niej. Straciła wiele krwi. Kocham ją, wiem o tym. Znam ją dopiero kilka dni ale to wiem. Ta dziewczyna pożałuje. Ta psychopatka. Psychiczny człowiek. Jak można chcieć śmierci drugiego człowieka?

niedziela, 11 stycznia 2015

Rozdział 3

    -Drrrr!!!- Na ślepo macałam budzik, aż w końcu trafiłam na przycisk wyłączający alarm. Poszłam odsłonić rolety, pogoda idealna chodź trochę chłodnawo. Poszłam wziąć chłodny prysznic i ubrałam jeansy do kostek oraz luźną koszulkę z angielskim napisem, włosy związałam w warkocz. Zjadłam tosty na śniadanie i umyłam zęby. W końcu zarzuciłam mój plecak na plecy.
Poszłam do szkoły na nogach. W środku było strasznie tłoczno. Zobaczyłam Harrego który mi pomachał, odmachałam mu i weszłam do klasy w której mam chemię. Po chemii poszłam na WF okazało się, że zamiast zajęć fizycznych będziemy przystrajali salę gimnastyczną na bal. Okazało się, że będziemy to robili razem z klasą Harrego. Podszedł do mnie.
- Wyspałaś się? 
- Tak? A ty?- i przykleiłam mały transparent.
- Też, dasz mi swój numer telefonu?
- Jasne 569 008 876 
- Puszcze sygnała 
- Oki doki. - potem pani Morliz kazała nam robić dwie różne rzeczy daleko od siebie. Więc już nie było okazji do rozmowy.
   Jeszcze niecałe dwie godziny do przyjścia Harrego.
- Vanessa!!! Chodź tutaj!
- Co chcesz?
- Pomożesz mi?
- Jasne. - i razem z moją siostrą uporałyśmy się z fryzurą i makijażem. Vanessa zrobiła mi piękną kokardkę na włosach i makijaż. Ubrałam nową sukienkę i czarne szpilki.
    Punktualnie o 16.30 Harry przyjechał pod mój dom. Ubrany w garnitur z muchą. Wyglądał tak pociągająco.
- Łał wyglądasz przepięknie.- powiedział szeptem.
- Ty też.- I na twarzy pojawił mi się banan ;D 
- Zapraszam do karocy- Otworzył mi drzwi swojego auta, ruszyliśmy do szkoły. Kiedy weszliśmy na salę, czułam na sobie wzrok innych ludzi. Pięć minut później została puszczona muzyka i Harry poprosił mnie do tańca. Ooo kocham, kocham. Tańczyliśmy powoli w rytm muzyki. Patrzyłam mu w piękne zielone oczy, on patrzył w moje. Nasze twarze zbliżyły się do siebie. Tak to jest ten moment!!!
- Uwaga. uwaga drodzy uczniowie.- a niech to los, idealny moment.- Chciała bym ogłosić króla i królową tego balu. Królem zostaje... Zayn Malik a jego królową Julie Hutiner. Brawa! - no wkońcu możemy wrócić do tańca. - Bawcie się dalej! Moi kochani!- Harry wziął moje ręce i położył na swoich ramionach, zaś swoje na mojej tali.Czułam jego ciepło. Nasze usta znowu zaczęły się do siebie zbliżać. Zetknęły się. Pocałunek był długi i słodki. Harry miał miętowy oddech. Wtuliłam się w niego, przy nim byłam bezpieczna. Nic mi nie groziło ale i tak czułam się bezpieczna. Kiedy skończyła się piosenka poszłam do toalety.
- Ty szmato- powiedziało do mnie rozpłakana dziewczyna.

Rozdział 2.

    - Cześć, chciałbym cię przeprosić. No wiesz... za to, że wszedłem ci do przymierzalni. - podrapał się w głowę i posłał mi uśmiech. Słodki uśmiech.
- Tak w ogóle jestem Harry, Harry Styles.- podał mi rękę. Podałam mu swoją.
- A ja jestem Mary Misllow.- uśmiechnęłam się, ale dalej byłam podekscytowana.
- Masz ładną talie.
- Hahaha dziękuję.
- Nie zechciałabyś iść ze mną na ciastko?
- No nie wiem... Jestem tu z sio..- poczułam dźwięk SMS'a. To Vanessa: Nie krępuj się siostrzyczko idź, idź powodzenia ;) .Od razu zaczęłam się rozglądać, ale widocznie Vanassa musiała się skryć za jakimś murkiem.- Moja siostra musi być ninją, to gdzie idziemy? - Uśmiechnęłam się.
    W kawiarni rozmawialiśmy chyba z pół godziny. Kocham tego Harrego. Naprawdę! Kiedy już wstawałam aby mu podziękować i się pożegnać usłyszałam.
- Czekaj! Chciałbym się jeszcze spytać czy wybierasz się jutro na bal?
- Nie wiem... Poszła bym gdybym miała z kimś iść.
- Możesz iść ze mną. Jeśli chcesz oczywiście.
- Tak jasne!  Z wielką chęcią.- Podałam mu adres a na pożegnanie  nie wiedząc czemu pocałowałam go w policzek. Ale SUPER! I uradowana Harrym poszłam do domu.
    - I jak? I jak? Mary opowiadaj!! - Vanassa wskoczyła do mnie do pokoju jak huragan.
- Wspaniale! Chyba idę z nim na potańcówkę! - wstałam i przemierzyłam z siostrą pokój tańcząc.
- To już jutro nie mogę uwierzyć!- i walnęłam się na łóżko. Parę minut później zeszłam na wczesną kolację i w trójkę z siostrą i z mamą zjadłyśmy zapiekanki.
- Mamo słyszałaś, że Mery była dzisiaj na randce z nieznajomym i idzie z nim jutro na bal?!
- Nie z nieznajomym, to chłopak z mojej szkoły, na pewno by ci się spodobał.
- Nie musisz mi się spowiadać słonko- puściła mi oczko a ja się odwzajemniłam. Po kolacji poszłam czytać książkę a o 21.00 weszłam na facebooka i zaakceptowałam zaproszenie od Harrego!
- No to jutro będę po Ciebie o 16.30. Bądź gotowa.
- Dobrze <3- Wyszłam z facebooka i poszłam spać.

sobota, 10 stycznia 2015

Rozdział 1.

    -Jutro potańcówka a ja nie mam sukienki ani partnera. Co teraz? Chyba nie pójdę. Ale nic innego nie mam do roboty. No ale... sama nie wiem.
- Mary, spokojnie coś się wymyśli- powiedziała moja młodsza o dwa lata siostra. Jest kochana, zawsze mogę na nią liczyć. Po śmierci taty strasznie się z zżyłyśmy. - Halo! Słyszysz? Słuchasz mnie w ogóle ? 
- Coś mówiłaś? Przepraszam- przytuliłam ją.
- Mówiłam że idziemy na zakupy kochana.
- Nie nie mam ochoty.- odparłam znużona tą rozmową.
- Już idziemy!- pociągła mnie za ramię, podała buty. 
    Dwadzieścia minut później byłyśmy już w galerii. Strasznie tłoczno i gorąco, nic dziwnego jest maj ludzie nie mają nic do roboty. Weszłyśmy do sklepu z ubraniami. Wchodząc do sklepu zobaczyłam przystojnego chłopaka z naszej szkoły. Patrzyłam i patrzyłam. Dopiero kiedy odwrócił się w moją stronę, szybko zrobiłam krok w tył i wpadłam na moją siostrę szukającą sukienek.
- Aaał, siostra uważaj. Patrz czyż nie jest śliczna? - podniosła w górę czarną sukienkę. Ładna.- choć musisz ją przymierzyć.
- No nie wiem.- wzięłam ją i ruszyłam do przymierzalni. Zdjęłam bluzkę, w tej samej chwili do mojej przymierzalni wparował ten chłopak któremu wcześniej się przyglądałam. Zakryłam się.
- Uups... przepraszam nie wiedziałem że ktoś tu jest.- stał tak dalej i mi się przyglądał. Czemu stał? Nie widział że jestem bez bluzki?! W chwile potem bluzka wypadła mi z ręki i odsłoniła dekolt. Na szczęście w parowała moja siostra i go odciągnęła. 
- Nie widzisz, że... nie ważne. Powinieneś ją przeprosić a nie stać jak jakiś zboczeniec i się na nią gapić! Mary! Nie przejmuj się! Ubierz się w tą sukienkę!- krzyczała, jak ja ją kocham. Chwilę później już wyszłam z przymierzalni  już bez sukienki. Postanowiłam ją kupić bo była prześliczna. 
    Wychodząc ze sklepu zobaczyłam go tam, opierającego się o barierkę.
- Pójdę po coś do picia!- Vanessa mrugnęła do mnie i odeszła, zaraz potem podszedł do mnie on. Serce zaczęło mi bić jak dzwon.