Gwałtownie zrobiłam krok w tył. Ona miała nóż! Za swoimi plecami poczułam drzwi. Bałam się, nie wiedziałam co ta dziewczyna chce zrobić.
- To ty zabrałaś mi Harrego! Ty! Ty stoisz na mojej drodze do szczęścia! Najpierw ciastko, potem bal a na końcu niespodziewana ŚMIERĆ!- Krzyczała ze złością.- Ja wszystko widzę! Zobaczę też ból w twoich oczach i szczęśliwego Harrego który będzie ze mną!- próbowałam otworzyć drzwi ale się zacięły. Nagle znalazłam się na podłodze, czułam zimno szkolnych kafelek oraz ręce które mnie przytrzymywały.
- Harry!! Pomocy!.
-Nikt ci już nie pomoże!- zamachnęła się nożem, w ostatniej chwili złapałam ją za nadgarstek i po chwili walczyłam o swoje życie. Poczułam nie spodziewany ból na policzku. Zobaczyłam spływającą krew po mojej szyi.
-Uspokój się proszę!
- No pewnie jędzo, ale po twojej śmierci!
- Harry! Harry! Pomocy!!!- poczułam okropny ból z lewej ręki. Nie miałam już siły czułam jak słabnę, tracę krew. Zaraz potem już wiedziałam że mój brzuch został przebity, zobaczyłam ciemność.
* * Oczami Harrego * *
Już dość długo nie było Mery. Co te dziewczyny robią ta długo w tej łazience? Usłyszałem jak ktoś woła mnie cicho. Głos dobiegał z ubikacji. Nacisnąłem na klamkę ale drzwi były zamknięte. Znowu usłyszałem znajomy głos tym razem głośniejszy. To była Mary! Oparłem się mocno o drzwi i pchnąłem. Nie podziałało. Usłyszałem krzyki, to już nie była ona. Dość tego musiałem się dowiedzieć o co chodzi. Kopnąłem z całej siły drzwi. Puściło! Zobaczyłem dziewczynę, która leżała a raczej stała nad Mary. Moja ukochana była w kałuży krwi, leżała tam nie przytomna. Rzuciłem się na dziewczynę z nożem.
- Pomocy! Pomocy!- zaraz przybiegł pan z chemii
- O boże ! Czy to? - Podbiegł do Mary. Z badał jej tętno. Szybko wezwijcie karetkę krzyknął do kilka osób, które się przyglądały zaistniałej sytuacji.
- Cześć Harry!- powiedział dziewczyna którą przetrzymywałem.
- Wezwijcie jeszcze policje! Zayn! Chodź tu! - mój najlepszy przyjaciel przybiegł i bez słów przechwycił ode mnie tą psychopatkę. Wtuliła się we mnie i zaczęła całować. Odepchnąłem ją.
- Ty debilko jeśli to ty coś zrobiłaś Mary to tego pożałujesz!- podbiegłem do Mary. O boże przecież to nie może być prawda. Chciałem ją wziąść na ręce ale nie mogłem bo dalej krwawiła. Przyszli lekarze. Opatrzyli ją i wzięli na nosze. Jej stan był krytyczny. Zaraz za karetką pojechałem do szpitala. Wezwałem jej mamę i siostrę. Po 15 minutach już były na miejscu.
- Co się stało? Gdzie Mary?- krzyczała jej siostra.
- Mary...- byłem załamany- Gdzieś tam, jakaś dziewczyna zaatakowała ją nożem. Spokojnie wszystko będzie dobrze.- Miałem taką nadzieję jeden z najlepszych wieczorów przemienił się w najgorszy. Całą noc spędziłem w szpitalu wraz z Vanessą i matką Mary. Mówiły mi żebym poszedł do domu ale chciałem być przy niej. Straciła wiele krwi. Kocham ją, wiem o tym. Znam ją dopiero kilka dni ale to wiem. Ta dziewczyna pożałuje. Ta psychopatka. Psychiczny człowiek. Jak można chcieć śmierci drugiego człowieka?
Ooo tego to sie nie spodziewałam... Cudowny rozdział!!
OdpowiedzUsuńTa psychopatka... Trafi do psychiatryka! T^T Harry tego dopilnuje xD
OdpowiedzUsuń