piątek, 16 stycznia 2015

Rozdział 4

    Gwałtownie zrobiłam krok w tył. Ona miała nóż! Za swoimi plecami poczułam drzwi. Bałam się, nie wiedziałam co ta dziewczyna chce zrobić.
- To ty zabrałaś mi Harrego! Ty! Ty stoisz na mojej drodze do szczęścia! Najpierw ciastko, potem bal a na końcu niespodziewana ŚMIERĆ!- Krzyczała ze złością.- Ja wszystko widzę! Zobaczę też ból w twoich oczach i szczęśliwego Harrego który będzie ze mną!- próbowałam otworzyć drzwi ale się zacięły. Nagle znalazłam się na podłodze, czułam zimno szkolnych kafelek oraz ręce które mnie przytrzymywały.
- Harry!! Pomocy!.
-Nikt ci już nie pomoże!- zamachnęła się nożem, w ostatniej chwili złapałam ją za nadgarstek i po chwili walczyłam o swoje życie. Poczułam nie spodziewany ból na policzku. Zobaczyłam spływającą krew po mojej szyi.
-Uspokój się proszę!
- No pewnie jędzo, ale po twojej śmierci!
- Harry! Harry! Pomocy!!!- poczułam okropny ból z lewej ręki. Nie miałam już siły czułam jak słabnę, tracę krew. Zaraz potem już wiedziałam że mój brzuch został przebity, zobaczyłam ciemność.
                                                        
                                                             *   * Oczami Harrego  *   *
Już dość długo nie było Mery. Co te dziewczyny robią ta długo w tej łazience? Usłyszałem jak ktoś woła mnie cicho. Głos dobiegał z ubikacji. Nacisnąłem na klamkę ale drzwi były zamknięte. Znowu usłyszałem znajomy głos tym razem głośniejszy. To była Mary! Oparłem się mocno o drzwi i pchnąłem. Nie podziałało. Usłyszałem krzyki, to już nie była ona. Dość tego musiałem się dowiedzieć o co chodzi. Kopnąłem z całej siły drzwi. Puściło! Zobaczyłem dziewczynę, która leżała a raczej stała nad Mary. Moja ukochana była w kałuży krwi, leżała tam nie przytomna. Rzuciłem się na dziewczynę z nożem. 
- Pomocy! Pomocy!- zaraz przybiegł pan z chemii
- O boże ! Czy to? - Podbiegł do Mary. Z badał jej tętno. Szybko wezwijcie karetkę krzyknął do kilka osób, które się przyglądały zaistniałej sytuacji.
- Cześć Harry!- powiedział dziewczyna którą przetrzymywałem.
- Wezwijcie jeszcze policje! Zayn! Chodź tu! - mój najlepszy przyjaciel przybiegł i bez słów przechwycił ode mnie tą psychopatkę. Wtuliła się we mnie i zaczęła całować. Odepchnąłem ją.
- Ty debilko jeśli to ty coś zrobiłaś Mary to tego pożałujesz!- podbiegłem do Mary. O boże przecież to nie może być prawda. Chciałem ją wziąść na ręce ale nie mogłem bo dalej krwawiła. Przyszli lekarze. Opatrzyli ją i wzięli na nosze. Jej stan był krytyczny. Zaraz za karetką pojechałem do szpitala. Wezwałem jej mamę i siostrę. Po 15 minutach już były na miejscu.
- Co się stało? Gdzie Mary?- krzyczała jej siostra.
- Mary...- byłem załamany- Gdzieś tam, jakaś dziewczyna zaatakowała ją nożem. Spokojnie wszystko będzie dobrze.- Miałem taką nadzieję jeden z najlepszych wieczorów przemienił się w najgorszy. Całą noc spędziłem w szpitalu wraz z Vanessą i matką Mary. Mówiły mi żebym poszedł do domu ale chciałem być przy niej. Straciła wiele krwi. Kocham ją, wiem o tym. Znam ją dopiero kilka dni ale to wiem. Ta dziewczyna pożałuje. Ta psychopatka. Psychiczny człowiek. Jak można chcieć śmierci drugiego człowieka?

2 komentarze:

  1. Ooo tego to sie nie spodziewałam... Cudowny rozdział!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta psychopatka... Trafi do psychiatryka! T^T Harry tego dopilnuje xD

    OdpowiedzUsuń